Nauka czytania sylabami: efekty, czy warto uczyć dziecko czytać sylabami

12.04.2017 1 komentarz
W ostatnim czasie otrzymuję pytania dotyczące czytania metodą sylabową. Pytacie o efekty nauki, pytacie jakie mam zdanie na ten temat i wprost: czy warto uczyć dziecko czytać metodą sylabową.

Dzisiaj więc postanowiłam napisać o tym, jak wygląda nauka u nas i czy widzę efekty.

Prezent od syna: grudzień 2016



Trudne początki - czytanie

Zacznijmy od początku. Naukę czytania rozpoczęłam, gdy mój syn w przedszkolu rozpoczął naukę liter i czytania. Kiedy to było? Zerknęłam teraz do wpisu pierwszego na blogu, który dotyczył czytania sylabami i okazuje się, że wpis ten pojawił się z końcem października ubiegłego roku.

Był to moment, w którym pani przedszkolanka zrobiła bardzo prostą rzecz. Otóż rozdała ona dzieciom na weekend podręczniki, z których  uczą się czytać w przedszkolu. Zaznaczyła w książce, co już dzieci robiły/czytały  i poprosiła jednocześnie, aby popracować z dziećmi w domu.

Okazało się, że mój syn nie jest w stanie przeczytać nic. Nic z tego co było przerabiane w przedszkolu, a były to proste wyrazy,  z literkami A, O, M, T, L. Zupełnie nie potrafił składać liter , nie potrafił złożyć je w wyraz.

Co gorsza już  samo otwarcie podręcznika powodowało płacz. Nie wiem dlaczego. Na pewno jednak wiem, iż winę ponosi przedszkole, bo to tam były pierwsze próby czytania. I to tam mój syn zniechęcił się do tego. Nie chciał czytać, złościł się i płakał.

Oczywiście mogłam sprawę tak pozostawić i po prostu poćwiczyć z nim literki. W końcu ja nauczyłam się czytać w szkole i naprawdę nie pamiętam, aby rodzice mi w tym pomagali. Uczenie dzieci czytania w domu to jakaś fanaberia, a już uczenie trzylatków czytania - to już kompletny idiotyzm. Tak, tak własnie myślałam.

Jednocześnie jednak zaczęłam się zastanawiać, jak pokazać dziecku, iż dwie litery obok siebie tworzą słowo. Nagle dotarło do mnie, że po prostu muszę mu pomóc. I dotarło do mnie również, że nie potrafię. Nie potrafiłam wytłumaczyć mu, że dwie litery obok siebie "to" po złożeniu razem dają "to". I tak rozpoczęłam poszukiwania w internecie na temat tego "jak nauczyć dziecko czytać" czy też "jak pomóc dziecku w nauce czytania". Skonsultowałam się też z moimi koleżankami, które uczą dzieci w szkole podstawowej w zerówkach i klasach I-III.

I tak trafiłam na metodę czytania sylabami (zwane czasami czytaniem sylabowym). Zdecydowałam się rozpocząć naukę tym sposobem. Wydawał mi się odpowiedni. Nie wiedziałam na początku czy przyniesie on efekty, nie wiedziałam nic. I tu zdumienie, bo nagle  jednak okazało się, że metoda ta jest dobrze znana w kręgu moich znajomych. 

Najlepszy chyba przykład, iż przynosi ona efekty - to dziecko niesłyszące. Dziecka nie uczono czytać normalną, głoskową metodą, ponieważ po prostu nie byłaby ona skuteczna. Obecnie chłopiec ma wszczepiony implant, potrafi czytać i uczęszcza normalnie do szkoły razem z rówieśnikami.

Drugi przykład to jedno z prywatnych przedszkoli znajdujących się w mojej miejscowości. W przedszkolu już od grupy 3-latków dzieci uczą się sylab i czytania właśnie metodą sylabową.

Wracając do mnie i mojego syna.

Chyba najważniejsze na początku to pojąć na czym polega ta metoda. Nie będę tutaj jej znowu opisywać, przeczytajcie po prostu to co napisałam tu: Jak nauczyć dziecko czytać: czytanie metodą sylabową oraz  tu:  Czytanie sylabami: nauka sylab P i M

Szybko wypisałam sobie kolejność liter, które mój syn będzie poznawał w przedszkolnej zerówce oraz kolejność liter (a w zasadzie sylab) wg metody sylabowej. I nawet są one nadal na prawym pasku bocznym tego bloga, gdyż po prostu tak jest mi wygodnie i szybko mogę zerknąć i przygotować się do zabawy/nauki z synem.

Kolejność wg metody czytania sylabowego (metoda symultaniczno-sekwencyjna):
  1. A E I O U Ó Y
  2. Wyrazy dźwiękonaśladowcze
  3. Sylaby z P i M
  4. Sylaby z B i L
  5. Sylaby z F i W
  6. Sylaby z T i D
  7. Sylaby z S i Z:
  8. Sylaby z K i G
  9. Sylaby z J i N
  10. Sylaby z SZ, Ż, RZ
  11. Sylaby z C, DZ
  12. Sylaby z CH, H, Ł
  13. Sylaby z CZ, DŻ
  14. Sylaby z SI, Ś, ZI, Ź
  15. Sylaby z CI, Ć, DZI, DŹ
  16. Sylaby z Ń, R
  17. Samogłoski nosowe Ą Ę


Kolejność szkolna wg podręcznika w przedszkolu:
A, O, M, T, L, I, E, K,
D, Y, U, R, N, B, S, W,
G, P, C, Ł, Z, J, F, H

Dlaczego je wypisałam tutaj teraz? Ponieważ chcę napisać wyraźnie, że nie jestem jakimś fanatykiem i nie trzymałam się kurczowo kolejności wprowadzania liter proponowanej przez panią Cieszyńską. Ogólnie szliśmy kolejno, ale były też wyjątki.

Oczywiście na początku wprowadzamy samogłoski i tu nie ma wyjątków. Poznajemy wszystkie i tyle. Wprowadzamy też wyrazy dźwiękonaśladowcze. Chociaż sama p Cieszyńska proponowała, iż przy nauce dzieci 6-letnich i starszych można je pominąć, ja wprowadziłam je. Był to element zabawy, obrazek ze zwierzątkiem (a lepiej jak u nas -  zabawki/figurki zwierząt) i dźwięk (karteczka z napisem), który wydaje. Jest to świetny wstęp do czytania.

Ale u mnie pojawiały się też dane sylaby, wtedy kiedy były potrzebne i wiedziałam, że niedługo pojawią się też w przedszkolu.

Mój syn chciał też szybko umieć pisać własne imię, bo pani w przedszkolu podpisuje ich rysunki, prace. I on chciał też tak robić. A imię do napisania nie było proste - "MICHAŁ", Więc sięgnęliśmy po potrzebne litery, sylaby z H CH Ł - nie czekałam, aż pozna wszystko po kolei np SZ Ź i DZ, nie było takiej potrzeby ...

Należy wychwytywać takie okazje do nauki. Kiedy dziecko pyta o coś, jest zainteresowane czymś ponad standard - to jest własnie właściwy moment na naukę. Nie potem ... właśnie teraz - nie mówmy dziecku potem ci powiem albo  to jeszcze za trudne dla ciebie albo najpierw to ty musisz nauczyć się ....czegoś tam.
Odpowiedzmy na pytanie, pokażmy, gdy dziecko zapytało.
I delikatnie poprawmy dziecko, gdy zrobiło błąd i wytłumaczmy dokładnie jak go nie popełniać (patrz poniżej napis "Kocham Cię")

Walentynki 2017: prezent od syna. 
Przy okazji wstawiłam powyżej zdjęcie walentynki wykonanej przez mojego synka. Napis oczywiście wykonany również przez niego. Jest to dobry przykład na to, by pokazać, iż obecna ilość poznawanych liter przez 6-latki w szkole nie jest wystarczająca. Dziecko powinno poznać od razu wszystkie litery. Litery takie jak CH i Ę są również potrzebne, by nie wpuszczać dzieci niepotrzebnie w dysleksję.  Tymczasem dzieci sześcioletnie ich nie poznają, litery te pojawiają się dopiero w szkole w klasie I.

Jest to błąd totalny. Jeżeli dziecko uczy się litery H to powinno uczyć się również litery CH. Jeżeli poznaje literę U to powinno poznać literę Ó. W zerówce tego nie ma. Dziecko pozostaje z U i będzie używać go wszędzie, bo nie wie, że jest jeszcze inna wersja U (czyli Ó). I tu bardzo podoba mi się podejście metody symultaniczno-sekwencyjnej, czyli sylabowej opracowanej przez J. Cieszyńską, która właśnie wprowadza te litery razem.


Materiały do nauki (ćwiczenia, karty pracy)

Korzystaliśmy z serii Kocham czytać Jagody Cieszyńskiej (podstawowy pakiet to 18 zeszytów). Książeczki czytaliśmy głównie wieczorem, w łóżku tuż przed spaniem. Do tej pory takie wieczorne czytanie jest naszą rutyną, pojawiają się różne książki, ale czytanie przed zaśnięciem jest zawsze.

Wykorzystywaliśmy również karty z pakietów Moje sylabki Agnieszki Fabisiak-Majcher. Karty przydatne, bo gotowe i nie tracimy czasu na myślenie i przygotowywanie się. Robiłam też własne karty z ćwiczeniami,  niektóre pojawiły się też na blogu np tutaj: Nauka czytanie sylabowe: ćwiczenia z K

Cały czas korzystamy  również z Elementarza, który kupiłam na samym początku, gdy syn miał problemy z czytaniem w przedszkolu (Elementarz. Czytamy metodą sylabową. A Kaczmarska-Strzebońska. Wydawnictwo Greg).

Tutaj możecie przeczytać o książkach, materiałach, z których korzystam w czytaniu sylabowym.

Ale gdy tak spojrzę na to wszystko to muszę napisać o najważniejszym elemencie. Podstawową rzeczą, o której nie można zapomnieć - jest zabawa.

Zabawy 

Myślę, że mój syn najwięcej nauczył się - bawiąc się. Należy wymyślać różne zabawy, angażować do tego zabawki dziecka. Koniecznie uczcie dzieci bawiąc się z nimi. Nie opierajcie się absolutnie tylko na kartach pracy, ćwiczeniach na papierze. Nie będzie to skuteczne ani przyjemne. Najlepsze efekty w poznawaniu sylab przynosi zabawa.

Ja nie mogłam zacząć nauki czytania od podręcznika, kart pracy ... itd. (był płacz i totalna niechęć, o czym pisałam wyżej). Więc teraz nie używałam wcale słowa "nauka" ani "czytanie". Było za to słowo "zabawa" i "bawimy się".

Tutaj przykład zabawy z moim synem. Są zabawki, są kostki sylabowe do zabawy, karteczki do zabawy.


Karteczki samoprzylepne i na nich piszemy sylaby. Na początku to ja je pisałam, ale oczywiście syn musiał mnie naśladować i to on przejął rolę pisarza. Karteczki wędrowały na samochodziki, każdy samochodzik miał nazwę, imię. Czasami jeden paradygmat (czyli zestaw sylab z daną literą), czasami kilka zestawów.
Samochody jeżdżą w różne miejsca, które również można podpisać. I tak ja wydawałam komendy np
- Samochód A zepsuł się i jedzie do mechanika PO
- Samochód BO jedzie do sklepu MU

To jest akurat przykład zabawy, dzięki której mój syn nauczyć się pierwszej sylaby, nieco nawet przypadkowo. To znaczy zabawa służyła poznaniu i utrwaleniu samogłosek. To samochody były ponazywane A  O I E U Y Ó. I tak sobie jeździły. Nagle pomyślałam, że wprowadzimy coś jeszcze, żeby było ciekawiej. I tak wzięłam ludzika LEGO i położyłam przy nim karteczkę z sylabą PO. Mój Michał w sekundę "załapał" sylabę i mechanika PO. I był niezmordowany, bawił się tak nawet 2 godziny.

Efekty

Jestem zachwycona tą metodą. Syn nie zna jeszcze wszystkiego, ale czyta już sam, i co ważne lubi czytać. Będąc w banku czyta "kasa", będąc u dentysty czyta "gabinet", będąc w przychodni czyta "rejestracja", na ulicy czyta nazwy sklepów i napisy z reklamami ... sam z siebie...  bo jest ciekawy ... bo chce ...

To co było dla mnie ważne to fakt, że dziecko cieszyło się i mówiło "mamo ja czytam" i czytając kolejne wyrazy  "mama to proste". 

Znamy podstawowe litery (te które powinien poznać w zerówce) oraz kilka więcej (Ż RZ SZ CH Ś Ć Ź ) i przyznaję, że obecnie przystopowałam naukę. Dlaczego? Ponieważ moje dziecko zaczęło być wychwalane w przedszkolu i stało się dzieckiem, które najlepiej czyta.

Obecnie dziecko czyta zarówno teksty pisane wielkimi literami (zgodnie z metodą JCieszyńskiej) jak i małymi. Czyta czytanki przygotowane specjalnie z myślą o nauce czytania (np Elementarz. Czytamy metodą sylabową), ale również wyrazy z normalnych książek dla dzieci (np. Przygody Mikołajka). Czyta również wyrazy,a  czasami całe zdania, ze swoich ulubionych gazetek dla dzieci np Hot Wheels czy albumu i kart Super Zwierzaki z Biedronki.

Dodam również, że pani prowadząca grupę przedszkolną, od początku namawiała dzieci do składania całych sylab. Jednak nauka była tradycyjna, literowa. Nie wiem w sumie dlaczego nie zdecydowała się na metodę sylabową. Być może powód jest prozaiczny, brak odpowiednich podręczników (pakietów) po prostu. 

Czytanie sylabami - Opinia

Tak jak pisałam wyżej - ja jestem zachwycona taką nauka czytania. I powiem więcej, uważam że powinna być ona wprowadzona jako obowiązkowa w przedszkolach. Naprawdę. Jest masa reform w szkolnictwie, które nic nie dają. Są tylko reformami na papierze, nie dającymi żadnej realnej poprawy ani w umiejętnościach, ani w wiedzy ucznia (wiem, bo sama uczyłam w szkole).

Nie rozumiem po co katuje się nagle dzieci 6 letnie poszczególnymi literami i ich składaniem. Skoro istnieje metoda bardziej przyjemna,  prostsza i szybciej przynosząca efekty, którą można było wdrożyć już wcześniej.

Uważam, że wszystkie przedszkola powinny obowiązkowo wprowadzić tę metodę dla dzieci 3-5 letnich. To nauka poprzez zabawę, wtedy gdy dzieci są najbardziej chętne i "głodne tej wiedzy".

Idealnie byłoby gdyby 3latki poznawały już w przedszkolu samogłoski. A dzieci 4 i 5 letnie już kolejno poznawały sylaby z literami. Wszystko oczywiście w formie zabaw, naturalnie, bez spinania się.
Dzieci te mogłyby też malować litery.  Wystarczy kartka, pędzel i farby. Świetny sposób na poznanie, utrwalenie kształtu liter. Świetny wstęp do "prawdziwego pisania". To podpowiedź mojej koleżanki uczącej dzieci w szkolnej zerówce i klasach I-III, gdzie nie ma już na to czasu (gdyż dzieci uczy się już wtedy pisać "normalnie").

6 latek po takim przedszkolu potrafił by już wiele. Potrafiłyby już wtedy czytać proste wyrazy i zdania, ale też znał i potrafił pisać drukowane litery w sylabach. A teraz w szkolnej czy przedszkolnej zerówce poznawał by już litery kolejno, poznawał ich małe odpowiedniki i szlifował pisanie i czytanie. Rozmarzyłam się.

Pytania i odpowiedzi

Witam na Pani blogu znalazłam interesujące wpisy o nauce czytania. Z córką zaczynamy zabawę z serią "Kocham Czytać". Już samogłoski opanowaliśmy. Mam pytanie o efekty u Pani?
    Witam, ja jestem zachwycona tą metodą. Obecnie mój syn już czyta sam. Zostały nam jeszcze niektóre dwuznaki, najtrudniej jest z dz, dź, dż i to nam zostało. Proszę tylko pamiętać, aby oprócz książeczek robić też z dzieckiem zabawy. Najlepiej, gdy nauka sylab odbywa się właśnie podczas zabaw.
    Chciałam Panią zapytać o efekty nauki Pani syna czytania metodą sylabową.
    Mój synek we wrześniu kończy 6 lat, Pod koniec lutego zaczęłam go uczyć sylab.
    Ale ciągle mam wątpliwości (rozsiane przez Panią logopedę), że syn będzie miał w szkole problem z głoskowaniem wyrazów. Na jakim etapie nauki teraz jesteście?
    Trudno mi odnieść się do opinii konkretnego logopedy, gdyż sama nim nie jestem. Nie wiem też jaka jest sytuacja u pani dziecka, czy ma stwierdzone jakieś nieprawidłowości.
    To co mogę napisać to to, że metoda jest skuteczna. Metoda, odpowiednio stosowana, nauczy dziecko czytać i zrobi to dużo szybciej i przyjemniej niż metoda tradycyjna. Jeśli dziecko pójdzie do szkoły to i tak będzie uczyło się poszczególnych liter, co jest niezbędne, nie oszukujmy się.
    Ale jest to też pewien pomysł - zapytam panią przedszkolankę co ona uważa. Czy zauważa albo prognozuje jakieś problemy u mojego syna w kwestii głoskowania.

    Podsumowując

    Warto spędzać czas z dziećmi. Warto uczyć dzieci czytać wcześniej. Warto wykorzystać metodę sylabową, mam tu na myśli metodę symultaniczno-sekwencyjną opracowaną przez Jagodę Cieszyńską.

    I tak spędzacie czas z dzieckiem, i tak bawicie się z nim (a przynajmniej mam taką nadzieję). Więc jedyne co musicie zrobić to dodać do tego samogłoski, a potem sylaby. To nic trudnego ani specjalnie wymagającego. Karteczki samoprzylepne, wydrukowane zestawy sylab, kostki, zabawki.  Dzieci nauczą się sylab same, po prostu w trakcie zabawy.

    Gdy już je poznają, wprowadzić możecie trochę ćwiczeń na ich rozróżnianie (różnicowanie). Może być to nadal zabawa. W przypadku dzieci 5-6 letnich można wykorzystać gotowe  karty pracy np "Moje sylabki", można też korzystać z materiałów dostępnych w internecie np tu.

    Pamiętajcie też o wieczorach i wykorzystajcie odpowiednio czas tuż przed snem dziecka. Świetne do czytania są książeczki z serii "Kocham czytać", kolorowe i przyciągające. U mojego syna powodowały dumę, z błyskiem w oku mówił: "mamo ja czytam" oraz "proste".

    Ale tak naprawdę po prostu czytajcie swoim dzieciom. Wybierzcie się razem do księgarni, wybierzcie coś razem do wspólnego czytania. Świetnym pomysłem jest też wizyta w bibliotece, polecam wspólne szperanie w dziale dla dzieci.

    Rozpisałam się :) Chyba napisałam wszystko. Jeśli macie jeszcze  pytania - zapraszam, zadawajcie je poniżej w komentarzach.

    Uczycie swoje dzieci czytać? Jak wam idzie, widzicie postępy ...?


    1 komentarz

    1. Dziękuję. My dopiero chcemy zacząć. Córeczka ma 5 lat, czy możemy prosić o przykład co i jak na samym początku. Rozumiem że mają to być samogłoski. Jak najlepiej je wprowadzić?

      OdpowiedzUsuń

    Byłeś tu? Zostaw ślad po sobie ... każdy komentarz jest ważny.